Czego biofeedback nie może zmienić?
Biofeedback – skuteczne wsparcie, ale nie cudowna pigułka
Pamiętam swoją pierwszą konsultację z pacjentem, który zapytał mnie z nadzieją w głosie: „Czy ten Pana aparat sprawi, że wreszcie przestanę się zamartwiać?”
Inny rodzic pytał: „Czy to wyleczy moje dziecko z autyzmu?”
Te pytania – choć zupełnie zrozumiałe – zawsze przypominają mi, jak ważna jest uczciwa rozmowa o tym, czego naprawdę możemy się spodziewać po biofeedbacku. Bo jego siła nie leży w magii, ale w realnej, naukowo potwierdzonej skuteczności – która ma swoje granice.
Historie z gabinetu – sukcesy, które mają sens
Weźmy przykład introwertyka, który dzięki treningom neurofeedbacku świetnie radzi sobie z wystąpieniami publicznymi. Jego fale mózgowe są lepiej zsynchronizowane, zachowuje spokój, oddycha miarowo.
Ale po wystąpieniu? Z ulgą wraca do siebie i książki zamiast na imprezę.
Czy to porażka? Skądże znowu!
To fantastyczny efekt: pacjent zdobył narzędzia do lepszego funkcjonowania w świecie, nie zaprzeczając przy tym swojej naturze. I właśnie o to chodzi!
Granice metody – czego biofeedback nie zmieni
Z mojego doświadczenia wynika, że kluczowe jest jasne postawienie granic.
- Biofeedback nie zmieni introwertyka w ekstrawertyka – nasz temperament i utrwalone wzorce są zbyt głęboko osadzone w genach i życiowych doświadczeniach. Metoda działa na poziomie regulacji funkcji fizjologicznych, a nie na fundamentach osobowości. To ważne rozróżnienie.
- Nie modyfikuje naszego DNA – opiera się na cudownej plastyczności mózgu – zdolności do reorganizacji i uczenia się. Możemy więc poprawić funkcjonowanie pomimo genetycznych predyspozycji, ale sam genotyp pozostaje niezmieniony. To właśnie jest dla mnie najciekawsze w tej metodzie!
- Nie jest “lekiem” na zaburzenia neurorozwojowe – nie eliminuje podstawowych cech autyzmu, ale może być niezwykle wartościowym wsparciem – poprawia koncentrację, reguluje emocje, obniża stres. To często zmienia jakość codziennego życia.
Współpraca zamiast konkurencji
Biofeedback nie zastąpi terapii psychologicznej, psychiatrycznej czy pedagogicznej. To metoda wspierająca. Najlepsze efekty widzę wtedy, gdy stanowi element spójnego planu terapeutycznego – obejmującego np.:
- terapię poznawczo-behawioralną (CBT),
- terapię schematów,
- współpracę z psychiatrą w zakresie farmakoterapii.
Dlatego przed rozpoczęciem treningu zawsze przeprowadzam szczegółowy wywiad i ustalam realne, możliwe do zmierzenia cele.
Realizm zamiast obietnic
Biofeedback to fantastyczne narzędzie do budowania odporności psychofizycznej.
Jego prawdziwa siła? Realny, namacalny wpływ na codzienne życie, bez obietnic bez pokrycia.
Ta świadomość to prawdziwy game changer w terapii. I właśnie w tym realizmie kryje się jego największa moc.
Zapisz się na nasze szkolenia i warsztaty – uczymy metod biofeedback, które skutecznie wspierają terapię.