Czy biofeedback jest bezpieczny?

Ilu z nas zna to dobrze z codziennej pracy? Siedzisz z klientem, który naprawdę się stara – robi notatki, próbuje wdrażać strategie, a jednak wciąż jakby kręcił się w kółko. Z mojej praktyki wiem, że takie momenty bywają frustrujące nie tylko dla pacjenta, ale i dla terapeuty. To właśnie wtedy zaczynam szukać metod, które wykraczają poza samą rozmowę.
Jedną z takich metod jest EEG Biofeedback. To trening, w którym zamiast wyciągać z pacjenta kolejne historie, pokazujemy mu – dosłownie – jak pracuje jego mózg. I tu zaczyna się prawdziwa magia (a właściwie nauka), bo klient dostaje wgląd w coś, co zwykle pozostaje niewidzialne. I co ważne – bezpiecznie, bez bólu, bez żadnej ingerencji.
Pacjent i moment „aha”
Pamiętam młodego mężczyznę, który od miesięcy skarżył się na brak motywacji. Wiedział, że odkłada wszystko „na później”, znał swoje schematy – ale samo uświadomienie nie wystarczało. Podczas treningu EEG Biofeedback usiadł przed ekranem, a jego zadaniem było „rozjaśnianie” wirtualnego krajobrazu. Kiedy zobaczył, że to właśnie jego skupienie uruchamia obraz, dosłownie się uśmiechnął i powiedział: „O, to ja naprawdę mam na to wpływ!”
I to jest ten moment przełomowy – kiedy klient nie tylko rozumie coś intelektualnie, ale też doświadcza tego w ciele.
Dlaczego to bezpieczne?
Z mojego doświadczenia wynika, że część osób ma obawy przed słowem „elektrody”. Brzmi to dla nich jak zabieg medyczny. Tymczasem – skądże znowu! – elektrody pełnią tu jedynie rolę pasywnych mikrofonów. Niczego nie wysyłają, niczego nie stymulują. Po prostu zbierają naturalną aktywność bioelektryczną mózgu.
Te sygnały są tak mikroskopijne (mówimy o mikrowoltach), że absolutnie nie da się ich poczuć. Samo urządzenie jedynie odczytuje fale i zamienia je w prostą wizualizację lub dźwięk. I właśnie ta „informacja zwrotna” jest narzędziem, które uczy mózg nowych wzorców pracy.
A co z komfortem fizycznym? Elektrody przykleja się przy pomocy specjalnego żelu. W gabinecie zawsze podkreślam klientom: preparaty te są stworzone z myślą o delikatnej skórze głowy, nie wywołują alergii, a po sesji wystarczy je spłukać wodą.
Bezpieczeństwo psychologiczne
Co ciekawe, w EEG Biofeedback równie ważne jak ciało jest poczucie psychicznego bezpieczeństwa. Nie każdy pacjent czuje się gotów, żeby mówić o intymnych przeżyciach – i bardzo dobrze! Tutaj nie musi. Może skupić się na tym, co obiektywne i mierzalne.
Często widzę ulgę w oczach pacjentów, gdy słyszą, że mogą „trenować mózg” bez dzielenia się prywatnymi szczegółami. Dla osób, które mają trudności z werbalizacją, to bywa prawdziwy game changer.
Biofeedback w praktyce terapeutycznej
W mojej pracy nie traktuję biofeedbacku jako konkurencji dla klasycznej terapii, lecz jako świetne uzupełnienie. Największe efekty widzę wtedy, gdy włączam go do zintegrowanego planu obejmującego np. terapię poznawczo-behawioralną (CBT), elementy terapii schematów i – gdy jest to potrzebne – współpracę z psychiatrą w zakresie farmakoterapii.
Dlatego przed pierwszym treningiem zawsze przeprowadzam dokładny wywiad i ustalamy wspólnie cele. Jasne, mierzalne i możliwe do osiągnięcia. To daje pacjentowi poczucie kierunku i sprawczości.
EEG Biofeedback – narzędzie, które otwiera nową przestrzeń w terapii
EEG Biofeedback to nie cudowny lek na całe zło – ale to narzędzie, które naprawdę otwiera nową przestrzeń w terapii. To bezpieczny trening, który daje pacjentowi namacalny dowód, że może wpływać na swój stan umysłu.
Najbardziej lubię w nim to, że łączy naukę z doświadczeniem – z jednej strony twarde dane, z drugiej realne przeżycie pacjenta. I właśnie w tym widzę jego największą siłę.
Może warto dać sobie i swoim klientom szansę, by tego spróbować?
Sprawdź naszą ofertę szkoleń i warsztatów – nauczymy Cię metod biofeedback, które doskonale uzupełniają klasyczną terapię.